niedziela, 25 sierpnia 2013

ARJUN, THE WARRIOR PRINCE - Recenzja (być może najgorszej animacji w historii)


 
Wiecie co mnie bardziej wkurza od obejrzenia filmu który jest beznadziejny? Od filmu który jest beznadziejny ale widzę, że miał potencjał na bycie czymś zajebistym. Być może dla tego Arjun z bycia po prostu "okropnym filmem" ewoluował w bycie "półtorej godzinnym środkowym palcem w stronę wszystkich któży go oglądają".

Atuty są... Mam na myśli popatrzcie na powyższy zwiastun! Ta, to wygląda nawet fajnie. Te spektakularne deokracje! Ta  muzyka! Sceny akcji! Klimat starożytnych Indii! Przygoda! Patos...

Tia... Ten film ma tylko te pierwsze dwa. Autentycznie oglądając miałem wrażenie, że cały budżet i wysiłek poszedł na scengorafię i jako-tako na ścieżkę dźwiękową.

Animacja postaci jest po prostu szkaradna! Wszystko jest sztuczne i manekinowate. Są dwie-trzy sewkencje akcji które był nawet sprawna (o ironio widzimy je głównie w zwiastunach, w tym hiper-eksponowana na plakatach scena w której bohater zabija rybę z łuku pod wodą) reszta trzymała poziom animacjni z "Runaway : A road adventure", którą uwielbiam.... tylko, że "Runaway" jest grą komputerową sprzed ponad dziesięciu lat!! Jeszcze sztuczniej wygląda animacja zwierząt czy fantastycznych stworów które pojawiają się tu i uwdzie.
Scenografia niestety też z czasem staje się problemem gdyż stylistyka postaci i prawie realistyczne otoczenie chwilami za bardzo się gryzą. Momentami jest to zbyt prześmiewcze... a na domiar złego ten MONTAŻ!

Tak! Nie sądziłem, że będę kiedyś czepiał się czegoś takiego w filmie animowanym ale dawno nie widziałem tak szkaradnie zmontowanego filmu. Przez chwilę myślałem, że to tylko moje zboczenie z szkoły filmowej i nikomu normalnego nie będzie to wadzić ale tu w niektórych sekwencjach mamy tyle złych zlepek na raz, że głowa boli.


I oczywiście...  Scenariusz - Matko i córko jakie to było NUDNE! Nie wiem jak wiernie się to trzyma Mahabharaty więc mam nadzieję, że nie urażę jakiegoś przybysza z Indii mieszając z błotem jakiego dziedzictwo kulturowe ale nie przypominam sobie kiedy ostatni raz widziałem w jakimś "nowym" filmie tak nieciekawe i odwalone charatkery postaci. Każdy ma "jedną nutę" do której ogranicza swoją osobowość, dialogi badziewnie sztuczne (widziałem to co prawda z napisami ale jakoś wątpię by w oryginale to brzmiało jak "Hamlet") i kompletnie nie trzymający się kupy przebieg fabuły. Znów, może to bardziej wina MONTAŻU ale bohaterowie pojawiali się z nikąd w połowie sceny (i to nie w jakiś "magiczny" sposób), ze dwa momenty gdy próbowali zrobić komiczną scenę wyszło boleśnie niezręcznie i wszystko działo się albo zbyt szybko albo wlokło się boleśnie... Za mało tu scen pozwalających nacieszyć się atmosferą, a zbyt wiele mętliku.
Było też coś w samym sposobie narracji co mnie gryzło. Np. miałem wrażenie, że jakaś scena dobiegała już końca, ale NIE nagle okazuje się, że ciągnie się dalej. Nie umiem tego określić ale przeszkadzało mi cholernie (znów MONTAŻ?) Ucieka gdzieś epickość i poetyka... zastępuje ją bolesny kicz.


Jest jeden twist który byłby fajny gdyby nie... No cóż, nie chcę spoilerować. A zresztą co mi szkodzi? I tak wątpię byście wytrzymali więcej niż pięć minut tego. Otóż film ma klamrę w której cała opowieść jest historiom która piastunka opowiada dziecku. Mniej więcej na początku trzeciego aktu, odkrywamy, że kobietą przez cały czas był...  Nasz bohater Arjun! Przebrał się skubaniec bo był na banicji czy coś takiego już nie pamiętam bo to było nudne jak cholera. Tylko czemu cały twist wychodzi zbyt prześmiewczo i traci na "fajności"? Bo głos naszego bohatera tak gwałtownie przeskakuje na męski (i jak znajoma wytknęła ni z gruchy ni z pietruchy zminenia się mu kolor oczu) że wszystko wygląda bardziej jak coś co wymyślili na poczekaniu, niż było zaplanowane od samego początku.


Także wszystko do bólu odwalone i cóż to...? W połowie filmu (po jakichś 50 minutach) pojawia się wielki napis INTERMISION i mamy przerwę. CO!? Nie wiem może czy to standard w Kinie Hinduskim (Intermisja pojawia się też w "Sitcha śpiewa Blusa", który nie jest co prawda filmem hinduskim ale kręci się w ich kulturze...) ale to było dziwne. Czyżby film był robiony wyłącznie z myślą o telewizji? To by w sumie wiele wyjaśniało, może tam było by to bardziej dające się tolerować...


...ale NIE! Film jakimś cudem ma dystrybucję Disneya i jest wyświetlany na najbardziej prestiżowych festiwalach na całym świecie (!!!) Tak jest! Coś co powinno mieć rację bytu jako filmik między poziomami w grze komputerowej tu było wyświetlane u boku (czyli na równi) z filmami Pixara i studia Ghibli...
 Może Ja czegoś nie widzę? Wszystkie osoby kóre znam które widziały ten film  zjechały go jeszcze surowiej i miały serię dodatkowych problemów z rzeczami na ktore nawet nie zwróciłem uwagi bo byłem zbyt zażenowany powyższymi. Widziałem trochę pozytywnych recenzji na IMDB's ale biorąc pod uwagę, że było sporo hinduskich nazwisk (a w każdym wschodnio brzmiących) mogę zakładać, że były to osoby które pracowały przy tym filmie (prawdopodobnie przy dekoracjach)  Zastanawiałem się nawet chwilę czy film po prostu nie został zrenderowany na szybko by się wyrobić na festiwal na którym byłem (Annecy 2013)  Defnitywnie wyglądało jakby brakowało 1/4 scen i ujęć...  ale skoro powstał już rok temu raczej ta wątpliwa opcja odpada.


Jestem w stanie sobie wyobrazić, że za kilka lat być może "ARJUN, KSIĄŻĘ WOJOWNIK" obrośnie w kult filmu tak beznadziejnego, że genialnego jak "PLAN 9 Z KOSMOSU" czy "TROL 2" . Definitywnie miałem moment gdy zbierało mi się na śmiech z ogólnej prześmiewczości tego produktu.
O ile nie macie więc ochoty usiąść w gronie kumpli przy piwie i podziwować się jak coś może być tak kiepskie trzymajcie się więc z dala! Zostaliście ostrzeżeni...




Pozdrawiam
Pan Miluś,
Maik,
i Maciej

środa, 21 sierpnia 2013

Asteriks u Piktów (Astérix chez les Pictes) - Nie mogę uwierzyć, że to NIE Uderzo!

Na necie pojawiło się kilka nic nie mówiących kadrów z nowego nadchodzącego Asteriksa i...











Jestem w szoku!!!! Tj. są napewno jakieś małe nuanse czy różnice w manierze ale ponad to kreska nowego rysownika  (Didier Conrad) jest ideantyczna jak Uderzo. Jeśli scenariusz będzie w 1/3 tak dobry jak ten Goscinnego zapowiada się coś wybornie fajnego :D


Pozdrawiam
Maik

P.S.
Mam dwie zaległe recenzje z Annecy co opublikuję wkrótce ale zwyczajnie się rozleniwiłem i nie chce mi się kończyć... ;) Ale wkrótce się zbiorę bo jest o czym napomnieć :)


[EDIT : 7 Września 2013]

Jak dopiero teraz zdałem sobie sprawę ten ostatni z Galami szepczącymi w ciemnościach jest Uderzo, dokładniej z tomu "Laury Cezara" (mój ulubiony, choć kadr tak mało istotny w tej wielkiej opowieści, że mogło mi umknąć) Nie minej jednak cżęść stron ktore widziałem umieściła go pomiędzy innymi rysunkami z "Piktów" więc nie tylko Ja dałem się zrobić w konia...