sobota, 19 lipca 2014

NOWY ASTERIKS W.... Yyyyych... 3D

Dawno, dawno temu - Jakieś półtora roku temu pojawiły się screeny do nowego Asteriksa i...

Em... yyy....

Cóż, nie jest aż tak źle...
 
 Wygląda to nawet...

...Ym... Ciekawie...

Ok, więc może nie powinienem być taki surowy ale jak kocham animację tradycyjną i ręczną tak 3D obrzydło mi totalnie.
Animacja klasyczna jest jak obraz - zrobisz dobrze i za siedemdziesiąt lat plastycznie wygląda równie pięknie. 3D niestety makabrycznie szybko się starzeje. Coś może robić wrażenie ale za kilka lat tekstury zostaną nieco dopracowane i już będzie wyglądać kiepskawo. Pierwsze "Toy Story", "Shrek" czy "Madagaskar" wyglądają dzisiaj poprostu ubogo od strony wizualnej...

Jasne - uwielbiam filmy Pixara, o Disneya czy niektóre "Dream Worksa" ale nie da się ukryć, że cały wdzięk tych filmu bierze się ze scenariusza - fabuły i bohaterów. "Kraina Lodu" jest treściowo niezwykle urokliwa, że o wspaniałych piosenkach nie wspomnę ale nie będę ukrywać, że jakby wyłączyć głos to będę poprostu widział gadające lalki Barbie i nic więcej.

Jasne są też filmy które zaintrygowały mnie wizualnie ale albo robiły radykalnie coś zupełnie nowego ["Wall-E"] miały niezwykle unikatową plastykę ["Rango"] czy realizm ["Tintin"] cała reszta wydaje mi się robiona na jedno kopyto, a nie pomaga sprawie, że większość ma ciągle "Po-Shrekowy posmak" w tonie i manieryźmie postaci.

Plus jeśli mam być szczery - i wiem, to dosyć samolubne podejście plus zboczenie wynikające z pracy w animacji - w 90% tych filmów mojej wyobraźni nie jest wstanie uciec, że jednak widzę kukiełki. Poruszane manekiny... Jedna niedopracowana tekstura czy zbyt mało detali w pomieszczeniu i razi mnie, że widzę świat wewnątrz jakiegoś programu do animacji, nie de facto inny ciekawy świat...


WRESZCIE ostatnia kwestia taka, że poza wymienionymi Amerykańskimi studiami gdzie produkcje przynajmniej prezentują sobą jakąś jakość. Wszystkie inne produkcje (zwłaszcza TE robione dla telewizji) zieją marnościom. Na zwiastun tego "Powrotu Dotorki" co jeszcze kilka miesięcy temu leciał przed każdym filmem animowanym nie byłem wstanie patrzeć. Tak, wiem starają się jak mogą ale nie da się uciec od faktu, że w zestawieniu to wygląda co najwyżej średnio.

Zresztą najlepszym przykładem tego co mówię jest ten animowany Polski "Kajko i Kokosz" - tła jeszcze jako takie ale postacie wyglądają fatalnie plus kolejna próba naśladowania Shrekowych manieryzmów tylko zabija cały urok pierwowzoru Christy. Zresztą tam cały scenariusz był odwalony i... BLE! OCHYDA! Nie mówmy o tym więcej...


Ok, więc ukazały się wreszcie jakieś clipy z nowego Asteriksa. I jak Europerjska produkcja się sprawdza?


(jeszcze taki reportarzyk)
Cóż jest NIECO lepiej niż się obawiałem.

(Pomijając bardzo, bardzo, BARDZO dziwny wybór nie pokazania w akcji ani Asteriksa, ani Obeliksa, ani nawet jakiegoś Automatiksa tylko skupieniu się na samych Rzymianach...)

Z jednej strony obiektywnie patrząc muszę pochwalić, że ludzie stojący za tym projektem ewidentnie starali się oddać plastykę Uderzo i nadać tym postaciom jak najzabawniejszą mimikę. Warsztatowo jest to całkiem przyzwoite...

Jednocześnie nie da się ukryć, że jednak to gryzie jak Idefiks Kapitana piratów. "Pixar" działa bo projekte postacie od zera z myślą o 3D. Tu jednak mamy bohaterów i świat zaprojektowany z myślą o ilustracji komiksowej. W przenoszeniu tego na 3D jest zwyczajnie coś zbyt na siłę, wymuszonego. Wystarczy popatrzećna minę tego Centuriona gdy wydaje komendy w pierwszym ujęciu. To samo ze scenką w pałacu Cezara... Jest coś dziwnie ubogiego w tym jak ten świat wygląda... wręcz nienaturalnie.

Popatrzcie na to jak wyglądał ostatni animowany Asteriks :

Czy nawet o wiele starszego "Asteriksa w Brytani"

Jak mówiłem najnowszy Asteriks nie wygląda tak źle - i tak prezentuje się lepije niż 3/4 nie-Pixarowskich produkcji które widziałem ale to trochę takie "niewiele powiedziawszy". To zwyczajny krok w tył.

Czy pójdę zobaczyć? Absolutnie! To ciągle Asteriks więc przynajmniej na jakąś dawkę rozrywki mogę liczyć, poprostu nie podoba mi się, że zamiast nie tykać tego co jest już dobre próbują na chama iść za nowymi trendami szkodząc własnej plastyce i stylowi.
Na plus podoba mi się, że będzie to adaptacja "Osiedla bogów" - jednego z moich ulubionych tomów. O tyle mnie to cieszy, że do tej pory lwia część Asteriksów była pod hasłem "Asteriks i Obeliks ruszają na jakąś epicką wyprawę do entej egzotycznej lokacji". Tu miła odmiana opowieść która dzieje się w całości w wiosce i jest strikte komediowo-satyryczna.

Ciągle naiwnie liczę, że animacja prędzej czy później powróci do swoich korzeni. Japonia jakoś nie zmierza w tę stronę i ma się dobrze.

Czy widzę dla 3D jakąś nadzieję? A owszem! Niech poprostu przestanie trzymać się sztywnych "Epokolodowcowych" schematów i zacznie eksperymentować z modelami postaci.

Popatrzcie tylko na zwiastun "Fistaszków" :

I coś nowego robią i bliżej animacji klasycznej i bohaterowie komiskowi zachowują urok z jakiego są znani.
W tę samą stronę ma pójść nadchodzący animowany Popeye :
Znów - niby 3D ale zachowujące czar klasycznej kreskówki (liczyłem co prawda, że będzie bardziej w klimacie komiksów Segara, gdzie humor był czarny, że ho-ho-ho ale i tak fajnie to wygląda) unikatowo i fajnie to wygląda.


Oby więcej animacji poszło za ich przykładem...


 
Pozdrawiam
Maciek Kur


niedziela, 6 lipca 2014

Doktor Bogdan Chazan - największa ofiara mediów ostatnich lat

Ok, naprawdę nie chcę by mój blog zrobił się jakiś wyłącznie politycznej, a na razie wszystko niestety zmierza w taką stronę ale obecnie nie mam czasu robić posty na jakieś jajcarskie rzeczy, a tu sprawa pilna poruszenia...

Ok, więc do rzeczy...

Historia Bogdana Chazana jest wszystkim znana. Mieszać kobiety za to, że dopuściła się aborcji nie zamierzam bo to jej indywidualana sprawa i nie zamierzam jej oceniać w tę czy we w tę...

To co bulwersuje mnie to jak media bezdusznie naskoczyły na osobę Doktora Chazana. Miał prawo odmówić aborcji? Miał.  Miało to prawo być niezgodne z jego sumieniem? A owszem. Czy źle zrobił, że nie polecił innej kliniki? Może i tak (choć jego argumentacja czemu tak nie uczynił do mnie ogólnie przemawia) ale to jak media i lewaki na niego bezmyślnie naskoczyły i zdemonizowały zwyczajnie mnie niesmaczy.

On działał 100% w dobrej wierze. Dla niego cała ta sytuacja była równie trudna, zmuszająca do podjęcia niesłychanie trudnych decyzji i być może też traumatyczna.

Ale HEJ - Stała się tragedia więc OCZYWIŚCIE pierwsze co robimy to wytykamy palcem i szukamy winnego by go publicznie ukamieniować.... a właściwie nie tylego winnego co najbliższego winy, bo na razie nikt nie ma jaj wytknąć "Hej, a może tego wszystkiego można było uniknąć w pierwszej kolejności jakby nie było zabiegu In Vitro" (i nie mówię, że to słuszna postawa, ale dajmy czasu, aż emocje wywołane współczuciem wobec matki opadaną i zaraz stoły się odwrócą cała historia posłuży jako argument dla przeciwnej strony)


Tak czy siak, sępy znalazły sobie ofiarę to nękania i nie zamierzam być na to obojętny.

Jak ktoś nie jest hater'em i chce WYRAZIĆ POPARCIE dla tego człowieka to zapraszam :
http://citizengo.org/pl/signit/8595/view%20


Czy to coś da? Nie wiem, ale lepiej wykazać dla człowieka jakieś wspracie - nawet duchowe - zamiast milczeć i pozwalać by się takie rzeczy w tym kraju wyrabiały.


Sorka, że tak ze swoimi pogądami jadę ale drażni mnie to, a fakt, że WSZYSCY O TYM GADAJĄ nie pomaga sprawie.

Ot moje dwa grosze...


Pozdrawiam
Maciej

piątek, 20 czerwca 2014

"WPROST" bezczelne!

Ech...

ECH....

ECH!!!!!!

Naprawdę nie chce mi się gadać o tym co się w tym kraju wyprawia ale wkurzają mnie takie historie. Nie chcę by brzmiało, że biorę stronę polityków bo sam za nimi nie szaleję ale czasem poważnie się zastanawiam za kogo prasa w tym kraju się uważa.

Tu nie chodzi oto co ujawnili tylko o sam fakt ich akcji.

Podsłuchiwanie? Nagrywanie? Upublicznianie?


Normalnie bym machnął na to ręką ale fakt, że wieu teraz robi z tych dziennikarzy niewiadomo jakich bohaterów, "koledzy po fachu" chcą ich bronić i sam fakt, że ABW jest rzekomo bezsilne by coś zrobić... No żenuje mnie szczerze.

 Że ujawnili takie inne informacje - fajnie, ale jak istotne by nie były niech odpowiedzą za to tak jak powinni zgodnie z prawem. To trochę jak z tym całym "Wikilinksem" kilka lat temu. Dla mnie to, że dzięki niemu wiele prawd wyszło na jaw jest super, ale ciągle powinien być osądzony za to, że zrobił to bezprawnie.

Może i patrzę na sytuacje zbyt surowo ale nie podoba mi się jak ktoś podchodzi do tej całej afery tak czarno-biało i jedno stronnie...



Pozdrawiam
Maciej Kur

niedziela, 27 kwietnia 2014

Święty Jan Paweł II

Czekałem, czekałem i czekałem, aż się wkońcu doczekałem :)

JAN PAWEŁ II (KAROL WOJTYŁA) DOŁĄCZYŁ OFICJALNIE DO GRONA ŚWIĘTYCH KATOLICKICH!

Raduję się wielce i za Niego i za nie-mniej ważnego Jana XXIII.

Mio też było widzieć na Placu Świętego Piotra na raz dwóch Papieży.-.. choć w sumie było ich tam  czterech.

Nie jest to jakiś specjalnie długi czy treściwy post... poprostu chciałem zaznaczyć, że jestem dziś w wyjątkowo dobrym nastroju :)


Pozdrawiam
(jakże szczęśliwy)

Maciej Kur

sobota, 19 kwietnia 2014

"SYN BOŻY" (2014) - Recenzja




 Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych udałem się do kina na Syna Bożego. Jeśli ktoś jeszcze nie zauważył... Jestem osobą generalnie bardzo pozytywnie wkręconą w Chrześcijaństow i z zwyczaju chętnie idę na każdy film o pro-religijnej tematyce...


Czy ta Biblijna ekranizacja rozczarowała? Nie, poprostu nie jest do końca film kinowy co jak zrozumiałem sklejone cztery odcinki serialu "The Bible" i widać. Pewne wątki są tylko mignięte bądź przeskoczone (zwłaszcza jakże istotny dla całości Jan Chrzciciel jest dziwnie "olany") i jako osobie która z Biblią za pan brat nie wadzi mi to ani trochę, poprostu przypuszczam, że jakby posadzić przed ekranem kogoś kto w życiu nie miał Pisma Świętego w ręku, ani najmniejszego pojęcia kto to "Mesjasz" będzie chwilami OSTRO zdezorientowany. Szkoda wielka, gdyż poszczególne sceny i sekwencje są niezwykle dobre. W sumie byłem pozytywnie zaskoczony ile czasu poświęcili ukrzyżowaniu...

Dwie rzeczy które wyjątkowo wpadły mi w gusta...


1) Diogo Morgado grający Jezusa. Jeśli ktoś by mnie spytał jak czytając Biblię wyobrażam sobie Jezusa w akcji... oto odpowiedź. Mam pewien zgrzyt z wieloma adaptacjami gdzie Jezus przedstawiony jest zbyt poważnie (czyt. sztywno) lub zbyt tragicznie. Tj. to jest tragiczna postać poprostu w takiej "Najwpanialszej Opowieści ("Greatest Story Ever Told") w każdej scenie wygląda jakby miał za moment się popłakać. Tu nie chodzi o jakieś dziwaczne preferencje co w kontekście tekstu... On był charyzmatyczny, że hej! Umiał porwać tłum, sprawiał, że wierzyłeś w każde jedno Jego słowo. Mógł wytknąć kogoś kompletnie obcego na wyrywki palcem i kilkoma słowami zmotywować go by poszedł za Nim. Sprawił, że setki Żydów - ludzi bardzo silnie trzymających się swoich wierzeń - z dnia na dzień zmieniło swoją religię. Miał showmaństwo, miał tonę energii. Był urodzonym przywódcą, ale jednocześnie był niezwykle życzliwy i ciepły. Jezus Morado nie tylko ocieka mądrością i męstwe ale promieniuje od niego prawdziwa radość życia. Kupuję jego Boskość i kupuję jego ludzkość. Jest synem Boga ale jest tak  skromny i...kochany, że sprawi, że wszyscy w jego otoczeniu czują się swobodnie. Nie chcesz iść za nim z lęku, a bo widzisz jaki jest super. Bóg według nie go jest sto razy bardziej taki? Którędy do Nowego Jerulazem?

Wreszcie jak miło zobaczyć Jezusa który... Ma poczucie humoru! W każdej innej adaptacji jak oznajmia "z tej świątyni nie pozostanie kamień na kamieniu" robi to albo z żalem albo z groźbą w głosie. Tutaj? Mówi to radosnym tonem jakby chciał rzec "Słuchajcie, jak coś wam zdradzę to się skręcicie ze śmiechu". I szczerze mówiąc to wcale nie głupia interpretacja. W Biblii nie ma ani jednej zmianki by Jezus się z czegoś śmiał (choć są i apokryfry gdzie robi to na okrągło) ale z drugiej strony kiedy, gdziekolwiek w Nowy Testamencie mamy jakiś większy opis kogokolwiek zalewającego się śmiechem? (nie licząc może tych legionistów co grali o jego szaty w kości) Tu Jezus jest 100% na luzie, taki do mnie przemawia i szczerze mówiąc ma to więcej sensu. Ostatecznie wszyscy dla niego są jak przedszkolne dzieci którym musi łopatologicznie przedstawić swoje wartości (patrz. Przypowieści)

Słowem - Ta wersja mi wielce pasuje.

2) Film koncentruje się bardziej na scenach w których Jezus naucza! Odnosze wrażenie, że wiele osób niesłusznie koncentruje się na tym jakie to cuda czynił zamiast na tym co mówił. A przecież one były tylko dodatkiem. Czynił je bo... umiał. Dla niego to była normalka. Jego celem było przedewszystkim przekazanie swoich przykazań, błogosławieństw i mądrości. Tu narracja na pierwszym miejscu stawia właśnie jego nauki. Cuda pojawiają się "raz na jakiś czas" (słynne zamienienie wody w winno nawet nie pojawia się w filmie), a nawet spiski przeciw Jezusowi są czymś kompletnie drugoplanowym. Więcej takiego podejścia poproszę.

3) I tu może głupotka, pikuś dla każdego innego ale... JAK MIŁO WRESZCIE OBEJRZEĆ FILM GDZIE PAMIĘTALI, ŻE MARIA MAGDALENA I PROSTYTUTKA KTÓRĄ JEZUS RATUJE PRZED UKAMIENIOWANIEM TO BYŁY DWIE RÓŻNE OSOBY! Jak piszę to błachostka, ale to błachostka którą spaprała 90% adaptacji filmowych które widziałem (Nawet Scorsese pokazał, że zadał sobie zerowy trud przeczytania Biblii do swojego fanfiction)  Jasne! Przez wieki wiele osób wyciągało teorię, że może to być ta sama osoba i historia grzesznej kobiety która nawróciła się i została jedną z głównych uczennic Jezusa (wręcz prototypem obecnej zakonnicy) przemawia do wielu... ale prawda jest taka, że w Biblii NIGDZIE nie ma powiedziane by była to ta sama osoba. Ba! Maria Magdalena gdy debiutuje przyłącza się do Jezusa bo robi na niej akt egzorcyzmu więc raczej dziwne, że nie zrobił teog odrazu.

Tak czy siak - teorie, teoriami ale fakt-faktem z Pisma Święteog jasno wynika, że były to dwie różne osoby ale ni z gruchy ni z pietruchy, KAŻDA adaptacja filmowa postanowiła połączyć je w jedno. Jasne z punktu filmowego pozwala to zrobić bardziej barwną postać (już pomijam filmy które jeszcze postanowiły zrobić z niej "love intrest" Jezusa)  ale o ile ktoś nie robi kompletnej warjacji jak wspomniany Scorsese nie uważam za słuszne robienia TAKICH odstępstw od życiorysów postaci które są Święte dla członków Największej Religii na tej planecie.
Filmowa Maria Magdalena ("Kobiecy apostoł") pozostaje ciekawą postaciom bez łapania za takie "pikantne" chwyty. Po wszystkich filmach gdzie przekręcałem oczami to było wręcz odświeżąjące.


Tak czy siak film polecam wszystkim fanom i chcących iść w ślady nauk Jezusa Chrystusa... i tym oto pozytywnym akcentem pragnę życzyć wszystkim któży na tego bloga zabłądzili WESOŁYCH ŚWIĄT I RADOSNEJ WIELKANOCY!!!!!!!!!! (ORAZ JAK KTOŚ PREFERUJE... ŚWIĘTA PSASCHY!!!! :) )

PACHNĄCEJ ŚWIĘCONKI, TĘCZOWYCH PISANEK I PISANKOSTYCZNIE ZAJĄCZKOWO-KRÓLICZYCH CHWIL!!!!!

 
Pozdrawiam
Maciej Kur :)

środa, 9 kwietnia 2014

Asterix - idealna obsada! :)

Ok, jak zapewne każdy się domyślił w dwie sekundy mój ostatni post był "śmiechowym żartem". Ha-ha.

Ale hej - fajnie sobie czasem pofantazjować! By było miło oto pełna wersja mojej wizji "idealnej" obsady Asteriksa :


Nie ukrywam, że znalazły się ze dwie-trzy opcje które wstawilem bo nikt mi nie przychodził do głowy lub bo chciałem być ironiczny (jak na Cilliana Murphy'ego patrzę mam wrażenie, że jest notorycznie bity więc... ) ale ogółem uważam za całkiem ciekawą wizję...

A może ktoś ma lepszy pomysł?


Pozdrawiam
Maciek

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Hollywood realizuje.... Asteriksa!?

TAK JEST!!!

Po sukcesie "Tintina" kilka lat temu Hollywood bierze się za ekranizacje o wiele bardziej znanego komiksu Europerjskiego, a mianowicie...

ASTERIKSA!?

Tia... Normalnie bluzgałbym na dzień-dobry na ten projekt, gdyby nie... ZADZIWIAJĄCO CIEKAWIE DOBRANY CASTING :

 PETER DINKLAGE? CHRIS HEMSWORTH? 

Ktoś tu się nieco roztyć musi ale i tak brzmi niezwykle obiecująco! To ma sens! Ostatecznie jakbym miał wymienić główne cechy Asteriksa to : manipulator, mistrz strategii i riposty (plus fajnie, że wreszcie uwzględnili fakt, że on ma być rażąco mniejszy od reszty postaci). Niestandardowe podejście do Obeliksa o tyle mi się podoba, że nie kierowali się wyłącznie faktem, że postać jest gruba i nie rozgarnięta.... plus - szczerze to widzę! Reżyser "Noego" i "Czarnego Łabędzie" też nie jest takim głupim wyborem...


Zapewne symboliczne ciosy posyłające Rzymian za horyzont zastąpią długie sewkencje walki o skomplikowanej choreografi, będzie scena gdzie Juliusz Cezar osobiście spycha jednego z niekompetentnych Centurionów na arenę z lwami by podkreślić jaki z niego mroczny skurczybyk, pojawią się kwestie w stylu "To, że wpadłem dziecięciem do kociołka to nie dar... to przekleństwo", żonę Długowieczniksa zagra Megan Fox, a Idefiks będzie CGI... ale... ale wiecie co? Mam dosyć tego pesymizmu na temat nadchodzących filów!!! Czas patrzeć na świat przez różowe okulary.

NA TEUTATESA! TO MUSI WYPALIĆ!!!

Dobrze będzie...


Pozdrawiam
Maciej Kur