sobota, 6 sierpnia 2011

Disney's The Avengers - Nowy Plakat!!!



Tak jest moi kochani. Jeszcze kilka lat temu ten koncept wydawał by się nierealnie absurdalny.
– „Ot, powstanie seria oddzielnych filmów o Marvelowskich superherosach, które jednocześnie będą ze sobą powiązane, niczym puzzle w układance i na końcu powstanie jeden film który połączy tych wszystkich bohaterów i zdradzone elementy w jednym wielkim epickim filmie...”

A jednak! To właśnie powstaje. Co jeszcze absurdalniejsze – będzie wyprodukowany przez Disneya.
HA! Całe życie fani komiksów superbohaterskich śmiali się ze mnie, że lubię filmy Disneya, a teraz prawdopodobnie najważniejszy dla nich film będzie przez niego tworzony! Przepraszam ale na serio bawi mnie ta ironia. Ba! W „Kapitanie Ameryce” jest nawet scena strasznie zbliżona do sekwencji z Mulan... Przypadek czy celowa aluzja? ;)

Ale cóż , uznałem, że dam w skrócie swoje odczucia do każdego z tych filmów...

Iron-man – Ekstra! Pierwsza połowa trzyma w napięciu, miejscami bardzo zabawny, sceny akcji super... jedyne czego mi brakuje to przyzwoity czarny charakter. Tu wydał mi się taki sobie, podobnie jak finałowa walka. O ironio najmniej ciekawy fragment filmu. Ale ogółem wrażenia BARDZO pozytywne!
The Incredible Hulk – Odczucia mieszane. Było trochę świetnych sekwencji, zwłaszcza cały początek w Brazylii i pomysłów i faktycznie jest to o Niebo ciekawszy film niż kolejna geneza, ale jako całość... Tak sobie. Główna postać kobieca mnie drażniła (Taki kiepski kobiecy stereotyp) i czarny charakter choć zafundował dla odmiany ciekawy klimax był taki sobie... w sumie naciągnięty. Film także nudnawy miejscami i za mało tytułowego Hulka.
Iron-man 2 – Nie widziałem, mówiono mi, że można sobie spokojnie odpuścić i ogólnie jakoś mi się nie śpieszy...
Thor – Znów kilka świetnych sekwencji [zwłaszcza gdy tytułowy Thor włamuje się do bazy wojskowej by odzyskać swój młot] i trochę się pośmiałem bo film miejscami robiony pod komedię, ale jako całość.... Niezbyt. Przemiana bohatera niczym nie uzasadniona, główny czarny charakter w przeciwieństwie do reszty świata nie zrobił na mnie wrażenia... Ta, kapuję ma być cwaniakiem co udaje ciotę, ale jednak wypadł blado i ogółem wiele momentów poniżej średniej, choć jako całość bawiłem się na nim chyba nieco lepiej niż na Hulku. Plus 3D ssało – sceny były zbyt przyciemne i przez to mało czytelne.   
 Kapitan Ameryka – Jak na mój gust najlepszy z tych wszystkich! Świetna atmosfera drugiej wojny światowej (w tym jeden rewelacyjny numer muzyczny) i podoba mi się jak ładnie łączy wcześniejsze filmy ze sobą. Podoba mi się, że to nie jest taki standardowy superbohater co zakłada maskę i walczy ze złem jak nikt nie patrzy tylko członek jednostki żołnierzy. Każdy wie kim jest i wspiera go całym sercem i duszą. No i w kontraście z Thorem i Tonym Starkiem miło zobaczyć dla odmiany bohatera w którym nie ma nic z dupka, a jest po prostu sympatycznym, uczciwym kolesiem. Czarny charakter to może nic specjalnego ale zrobił na mnie większe wrażenie niż wszystkie inne w serii, tak samo jak główna postać kobieca. Dla odmiany nie  jest to jakaś łatwa ciza która się lepi do głównego bohatera bo ma wielkie muskuły, a imponuje jej swoją charyzmą jeszcze NIM staje się Kapitanem Ameryką. Na swój sposób nawet czuć, że gdyby nim nie został i tak by coś z ich związku wyszło. Ogółem póki co najlepszy z serii i najbardziej „równy”...
 

Naprawdę liczę by „AVENGERSI” naprawdę się udali, bo po prostu szkoda mi wszystkich ludzi i trudów jakie weszły w te filmy by teraz miały się zmarnować bo ostatnia odsłona została spaprana. Nie muszę się martwić o mój główny problem z tą serią, że były to głównie „genezy” (minus Hulk), a będzie to film gdzie już dobrze znamy te postacie i będzie okazja do wielu ciekawych interakcji między nimi...

Czego chcę najbardziej?

– By był bardziej WIELKI i EPICKI od tamtych wcześniejszych filmów, nie pod względem efektów specjalnych ale samej fabuły, bo znów-  to były standardowe opowiastki. Niech jako widz odczuję, że było warto na to czekać te kilka lat.
– Jakiś PORZĄDNY czarny charakter! Przykro mi, ale jak już wiele razy tu podkreśliłem ta seria do tej pory nie miała naprawdę mocnego łotra. Ma powrócić znowu Loki? Fajnie. Ale niech albo stanie się dziesięć razy większym zagrożeniem, albo będzie w duecie z kimś o niebo potężniejszym bo to śmieszne zwoływać tych wszystkich bohaterów po coś, co Thor załatwił w pojedynkę.
– To kicz może ale... A niech się poleją trochę między z sobą. Jasne jest, że będą musieli pewnie okiełznać Hulka (i to nie raz jak znam życie) ale walka Kapitan Ameryka/Thor albo Thor/Iron-Man albo... No cóż, sami widzicie ile pozostało mi kombinacji. Krótka naparzanka między członkami zespołu byłaby na pewno ciekawym urozmaiceniem.

 I na koniec – i nie, nie piszę tego na poważnie ale...
Co do diabła jest z kontynuacją między tymi filmami!?  W „Kapitanie Ameryka” - w scenie w okresie drugiej wojny światowej – Stan Lee pojawia się na moment jako podstarzały generał, ale w reszcie filmów które dzieją się w współczesności jest ciągle w tym samym wieku, może nawet jakby młodszy! Ba! W „Hulku” ginie zatruty sokiem wieloowocowym skażonym krwią Bruce Bannera, ale w „Thorze” ma się dobrze. Ba! Nawet jest w stanie prowadzić ciężarówkę... Tylko co On robi pracując jako kierowca tira, skoro z Iron-mana wynika, że jest ewidentnie jakimś szychą-milionerem...
CO TU JEST GRANE DO CZORTA?!



Pozdrawiam
~Pan Miluś

wtorek, 2 sierpnia 2011

SMOLEŃSK - Ile można o tym słuchać?

Szczerze mdli mnie od tego tematu!

Gdy ponad rok temu miał miejsce katastrofa Smoleńska byłem autentycznie wstrząśnięty i zasmucony. Do Prezydenta Kaczyńskiego nic-nigdy nie miałem (Ba! Pewnie gdyby był ciągle wśród żywych zagłosowałbym na niego w najbliższych wyborach) także nie zaliczałem się do hołoty która przez całą jego kadencję słała mu wiązanki i nagle gdy zginął zaczęła udawać, że przez cały czas wypowiadała się o nim jak o Świętym. Nie można rzecz jasna zapominać o reszcie osób która odeszła od nas tamtego dnia – nie mówię tylko o politykach i duchownych, ale też o pilotach i stewardesach, których życie było równie istotne.

Tak, wydarzenie to zasmuciło mnie i od czasu śmierci Jana Pawła II była to jedyna żałoba w tym kraju jaka nie wydała mi się przesadzona, a jak najbardziej szczera...

NIESTETY – Media bardzo szybko obrzydziły mi to wydarzenie! No bo ILE MOŻNA O TYM SŁUCHAĆ!? Że przez pierwsze kilka miesięcy było o tym głośno to naturalne, ale mija już półtora roku, a co człowiek włączy telewizor nic tylko SMOLEŃSK, SMOLEŚNSK, SMOLEŃSK, SMOLEŃSK, SMOLEŃŚK, SMOLEŃSK!

Opamiętajcie się ludzie! Tak, to wielka tragedia ale to nie jest jedyne co się dzieje w tym państwie, a już na pewno na tę chwilę nie jest to najistotniejsze! Nie wiem jak was ale mnie to szczerze nudzi i męczy! Autentycznie jest mi obojętne kto zawinił, bo wątpię by ktokolwiek zrobił tu coś specjalnie więc jako Chrześcijanin wybaczam i nie będę żywił do nikogo pretensji. Kropka!

To jak ta afera z Krzyżem. Czy powinien stać czy nie... a kogo to obchodzi? Do obrońców pretensji nie mam, tym bardzie, że przeciwnicy są tak samo winni tej całej afery nakręcając tych pierwszych prowokacjami i szczery żal mam tylko do mediów które zrobiły z kontrowersji pięćdziesiąt razy większy problem niż był w rzeczywistości i truły tylko o tym olewając wszystkie inne problemy w Państwie.


Z całym szacunkiem do wszystkich których bliscy zginęli tamtego dnia, ale szczerze się nie zdziwię jak za kilka lat cały zgiełk wokół tego kto zawinił stanie się tematem żartów, a słowo „Smoleńsk” idiomem na coś o wielkim znaczeniu co wszystkim obrzydło. I niech media nie dziwią się „Jak tak można?” – Zwyczajnie, prosiły się o to!  




Pozdrawiam
~Pan Miluś

sobota, 30 lipca 2011

Życie bez Ziomala

Głowiło was to kiedyś? No to opowiadam na tę zagwostkę...

Oto sequel do wcześniejszej historii...







Pozdrawiam
~Pan Miluś

środa, 27 lipca 2011

Śmierć Ziomala

A oto kolejna (20-esta-któraś) pocieszna historyjka z życia naszego ulubionego ziomala... Ziomala!








~Pozdrawiam
Pan Miluś!

czwartek, 21 lipca 2011

No i się nie poutożsamiamy! – Czyli bohaterowie których po prostu nie czaję

               Czy mówimy o książce czy o filmie utożsamienie się z głównym bohaterem jest jednym z najważniejszych elementów historii. No bo umówmy się – jak zwisa mi bohater to zwisa mi i sama opowieść.

W poniższej liście pragnę zademonstrować wybrane 10 przykładów bohatera który pomimo desperackich prób autorów, odpychał mnie z tego czy innego powodów. Czasem bo był zbyt wielkim palantem, czasem bo czułem do niego nic ponad pogardą, a czasem bo po prostu drażnili mnie niesłychanie... i ta, starałem się wybrać w miarę znane postacie by było jasne o kim piszę, więc rozpiski na temat tego jak bardzo nie cierpię Tracy z „High Society” nie będzie :(


O TO MOJE TOP 10 BOHATERÓW CO SIĘ UTOŻSAMIĆ Z NIMI NIE MOGĘ....


Numer 10 – SIMBA z „KRÓLA LWA”... gdy jest lwiątkiem.

Daję go stosunkowo nisko bo
         1) To świetny film (choć jest sporo filmów Disneya które lubię o niebo bardziej)
         2) Jako dorosły Simba jest już całkiem fajną postacią (co niestety ma miejsce po jakichś 40 minutach filmu)
            Przechodząc do problemu : Simba jako lwiątko jest małym, samolubnym, egocentrycznym, rozpieszczonym złośliwym pryszczem. Jasne! Wygląda słodko i śpiewa fajną piosenkę, ale co tak naprawdę robi przez cały pierwszy Akt filmu aby zyskać naszą sympatię? Przechwala się, puszy się, mądrzy się i pastwi się nad Zazu.

I nim ktoś mi wyskoczy :
 – Ale to mały dzieciak! Nie znasz dzieciaków które się tak zachowują?
A owszem, znałem takie, ale nie zmienia to faktu, że drażnią mnie niesłychanie, podobnie jak ich rodzice którzy nie umieją zaszczepić potomstwu minimum pokory. Tylko dlatego, że coś oddaje rzeczywistość nie znaczy, że musze to lubić.


Numer 9 – POLEK I DUDUŚ z „PODRÓŻY ZA JEDEN UŚMIECH”

Podobnie jak „Wakacje z Duchami”, „Podróż za jeden uśmiech” to serial o strasznie fajnym i przyjemnym klimacie, a niekiedy potrafi być bardzo zabawny (plus jeszcze ta muzyka). Nie zmienia to jednak faktu, że za Chiny nie potrafię polubić dwóch głównych bohaterów!
Duduś to drażniący, ryczący z byle powodu mądrala, który w każdej sytuacji ma „dwie lewe ręce” (coś na wzór Ananiasza z „Mikołajka”), Poldek to cwaniakowaty, pyskaty chamek.

Co ciekawe, oglądając odniosłem wrażenie, że serial próbuje pokazywać Dudusia jako tego z którym nie powinniśmy się utożsamiać i być bardziej jak Poldek... który co ciekawe budzi u mnie o wiele większy brak sympatii z tej dwójki. Jasne, Duduś jest wkurzający, ale  Poldek odpycha mnie o niebo bardziej. Dlaczego? Bo jego ciągle „dowalania” Dudusiowi nie są uszczypliwe, a przez większość czasu są po prostu chamskie i nieprzyjemne. To typ młotka, którego widzę w przyszłości w roli dresiarza albo warchoła n meczu piłki nożnej. Wychodzą zabawnie jako „Ying-Yangowy” duet, ale z osobna... No, nie znoszę tych bachorów!
  

Numer 8 – HARRY POTTER z „HARRY POTTER I…”

 Harry Potter miałby u mnie opinie bardzo fajniej serii dla dzieci... Czego brakuje? Cóż, wielu rzeczy, ale głównie – Porządnego bohatera! A w każdym razie takiego który miałby coś takiego co się nazywa „osobowość”... Jakąkolwiek! Co Pan Potter robi przez większość pierwszej książki? Nic! Jedyny powód dla którego mamy iluzję, że jest w jakiś sposób istotny, jest taki, że każda napotkana postać w świecie czarodziejów wita go na dzień dobry tekstem
–„OH! To ten sławny Harry Potter! Dokona Pan wielkich rzeczy Panie Potter! Mogę wypastować Panu buty Pnie Potter?”

W dalszych historiach niby jest o niebo aktywniejszy, ale jego ni-jaka osobowość pozostaje bez zmian. Ktoś mi kiedyś powiedział „Wiesz, to sierota, którą całe życie trzymali w komórce, czego się po nim spodziewasz?” A no spodziewam się tego, że bohater jak bardzo nieszczęśliwą i skrzywdzoną przez los sierotką nie będzie... Pozostanie ciągle ciekawy!!!
O tyle się to rzuca w oczy, gdyż towarzyszący Harremu Ron i Hermiona prezentują rażąco barwniejsze charaktery i konkretnie zarysowane osobowości. Szczerze? Ta seria byłaby o niebo lepsza, gdyby Rowling wywaliłaby Harrego i zrobiłaby książki tylko o przygodach tej dwójki. Ba! Nawet chętnie bym przeczytał oddzielną książkę o ich przygodach w czasie podróży poślubnej... BUHAHAHAHAHA!!! SPOILER!!!


Numer 7 – WIKUS z „DISTRICT 9”

Jakieś pierwsze dwadzieścia  minut filmu spędziłem zastanawiając się kiedy pojawi się główny bohater tego filmu, aż w końcu wpadłem, że ten będący chodzącą definicją słowa „plant”, drażniący, nieprzyjemny, nieciekawy koleś, jest de facto nie ANTY a PROtagonistą. Kto by przypuszczał? „Disctrict 9” to jeden z tych nielicznych filmów na które poszedłem do kina więcej niż raz i moja opinia o tym kolesiu nie poprawiła się ani trochę. Nie oczekuję by bohater filmu był zawsze jakimś greckim herosem, ale niech chociaż da się lubić. Czy człowiek tak wiele wymaga?
(Plus moim zdaniem „District 9” jest przereklamowany – Widzę przełomowość, ale jednak fabuła zbyt naiwna, prześmiewcza, za wiele podają na talerzu i jeszcze to odwalone zakończenie... No i „Pan zły generał” jako czarny charakter – ktoś tu się wysilił z oryginalnością!)

Numer 6 – Wszystkie bohaterki „LEIDIS” i wszyscy z „TESTOSTERONU”

Tak, tak! Bluzgałem na te filmy w innym artykuliku na tej stronie więc nie będę przynudzał za długo o tym jaką pogardą darzę te filmy ale po prostu współczuję zakompleksionym dziewczętom które widzą te panie jako swój wzorzec do naśladowania. „Leidis” są równie dające się lubić, co obsada „Galerianek”, choć dla mnie jako mężczyzny o wiele bardziej wzbudzający litość są chłopcy którzy widzą siebie w bohaterach „Testosteronu”.
By nie było nie chcę nikogo urazić... po prostu dla mnie te postacie reprezentują wszystko co najgorsze w obu płciach... bez urazy.

Numer 5 – ADAŚ MIAUCZYŃSKI z „DNIA ŚWIRA”

Tak, tak, tak! Znów – narzekałem na ten film przy innych okazjach, więc w telegraficznym skrócie : Film do mnie nie trafia, bo za cholerę nie utożsamiam się z tym bohaterem. To nie umiejący cieszyć się, życiem frustrat, w pesymistycznym świecie, pesymistycznego autora. Nic dodać, nic ująć.


Numer 4 – „TA RURA” z „SLUMDOG MILIONAIRE”

Wiecie o kim mówię! Była na wszystkich plakatach w biegu, „love intrest” Jamala i najważniejsza postać za raz po nim w tym filmie...

Bardzo ci Jamal chłopcze współczuję, że kogoś innego za damę serca wybrać nie mogłeś, albowiem gwarantuję ci, że rzuci cię przy pierwszej okazji gdy skończą ci się pieniądze, albo trafi się jej ktoś bogatszy.
CZY TYLKO JA WIDZĘ, ŻE MIAŁA GO W DUPIE I WOLAŁA JEGO BRATA, AŻ DOWIEDZIAŁA SIĘ, ŻE MOŻE WYGRAĆ MILION ??? To nie jest miłość to jest chciwość  i żądza! Nienawidziłem jej za to jak potraktowała Jamala woląc być z jego bratem i nawet nie próbujcie mi jej bronić!
Aaaaaah!!!! Długo czekałem na okazję by się wyżyć na tej małpie!
Latika czy jak cię tam wołają – JESTEŚ ZŁĄ KOBIETĄ! Ale to nic w porównaniu z kolejną osobą na liście....


Numer 3 – BELLA  ze „ZMIERZCHU”

Droga Bello ze Zmierzchu. Z trudem próbowałem przebrnąć przez książkę o twoich przygodach, że o filmach nie wspomnę i pragnę ci oznajmić, że jest takie miejsce zwane piekłem. Nie życzę nikomu by spędził tam wieczności, ale twoje postępowanie wskazuje na to, że jakbym się modlił o twoje zbawienie, nic cię przed ogniem piekielnym nie uratuje. Edwarda nie lubię, bo to palant, ale Ty? Nawet nie wiem od czego zacząć!


Odpycha mnie niezdrowa żądza jaką oplatasz faceta o którym praktycznie nie wiesz, z którym nie masz żadnych wspólnych zainteresowań (właściwie czy masz jakiekolwiek!?), usta me napełniają się niesmakiem gdy widzę twoją wstrętną, samolubną naturę, brak troski z jakim niszczysz innym życie, jednak to przez co najbardziej mam ochotę splunąć ci w twarz to sposób w jaki manipulujesz... nie wszystkich facetów na około ciebie... nie, nie. Mówię o czytelniku! Próbujesz robić z siebie nieszczęśliwą dziewczynę, której autorka próbuje promować ją jako typową nastolatkę z typowymi problemami w tym wieku, trochę niezdarną i upartą, a w rezultacie jesteś po prostu podłą osobą, zdolną myśleć wyłącznie o sobie i z czystą obojętnością zatruwającą życia wszystkim na około. Wieje od ciebie chłodem i pustką.

Co mnie przeraża, to wszystkie dziewczyny które czytały te książki bądź widziały te gówniane filmy i jak twierdzą utożsamiają się z tobą, a tak naprawdę reprezentujesz wszystko co najgorsze i podłe w kobietach, czy generalnie ludziach!

Z poważaniem
Maciej”


Numer 2 – HOLDEN z „BUSZUJĄCEGO W ZBOŻU”

A tu podobny problem jaki mam z Bellą, a mianowicie to jak bardzo współczuję wszystkim chłopakom którzy utożsamiając się z tym tak zwanym bohaterem i podkreślają jakie to wrażenie zrobił na nich jako buntownik, rebeliant i ktoś kto pomimo młodego wieku jest już „dorosły”.
POWAŻNIE?!
Bo ja odniosłem kompletnie przeciwne wrażenie! Czytając nigdy nawet  na moment nie odczułem, że widzę rebelianta, a kogoś zakompleksionego, który czuje agresję do wszystkiego na około bo sam niewiele sobą reprezentuje. Czułem się „nad nim”, patrzyłem z góry z politowaniem i jeszcze ten marudny ton jego wypowiedzi...
 – „Nanananana Jestem Holden Nananananana Wszyscy na około są fałszywi tylko nie ja Nanananana Niech ktoś mi zmieni pampersa...”
Serio, to jak słuchanie wywodów pięciolatka który ryczy, że dorośli nie traktują go na równi z sobą. Być może mężczyźni mają wieczną potrzebę dowartościować własne Ego i stąd widza w nim siebie, nie widzę innego rozwiązania.


Numer 1 – KAŻDY BOHATER KTÓRY JEST ZBYT IDEALNY!

A teraz coś dla ludzi z zawyżonym ego! Archetyp Supermana, Scherlocka Holmesa, Jamesa Bonda, Królika Bugsa, TinTina, Indiana Jonesa, Lucky Luke’a... każdy kto mi przyjdzie i powie, że utożsamia się z którąś z tych postaci cierpi na jakiś naprawdę niezdrowy narcyzm.
Kapuję jeszcze z Indiana Jonesem bo ma konflikty z ojcem w trójce czy z Batmanem bo czuje się źle we własnej skórze, walczy codziennie ze swoimi demonami, jest człowiekiem samotnym i zamkniętym (sam się z nim utożsamiam)

Gdy jednak bierzecie bohatera który jest 100% idealny pod każdym względem, ma zero wad, albo jakieś marginalne i próbujecie komuś wmawiać, że widzicie w nim siebie... Nie oszukujmy siebie! Nie lubię chamków, palantów i anemicznych sierot ale kreoawanie protagonisty który jest wszechzdolny, harcerzykowaty, wyzbyty z ułomności i nienaturalnie zaradny to tworzenie wzorca z którym utożsamianie się jest niebywale trudne... chyba, że jak pisałem - ma się poważnie zawyżone mniemanie o sobie. A jak rzekł ktoś mądry – w nadmiarze wszystko szkodzi.


To tyle!
~Pozdrawiam
Pan Miluś

poniedziałek, 18 lipca 2011

TOP CAT i inne twory Hanny Barbery

Choć Hanna-Barbera dysponuje bardzo obfitym dorobkiem artystycznym są w nim tak naprawdę tylko dwie serie o których szczerze mogę powiedzieć, że jestem fanem... "Scooby-Doo", "Johnny Quest", "Flinstonowie", "Wacky Races" czy "Jetsonowie" to kreskóki darzę sympatią ale jakoś nie zaraziły mnie kultowym zamiłowaniem.

Serialem który definitywnie ubóstwiam jest "The Perils of Penelope Pitstop". Ot zły koleś w masce maniakalnie usiłuje zabić dziewczynę by przejąć jej majątek i grupka karzełków nieudolnie próbuje ją uratować... Koncept banalny, ale całość jest "tak głupia, że aż śmieszna" w najlepszym wydaniu. Rozbrajają mnie pseudo-dramatyczne komentarze narratora, absurdalnie abstrakcyjne pułaki które zasadza czarny charakter, jak przesadnie podkreślana jest idealność bohaterki [nie może nawet przegryść liny by nie zaznaczyć, że zrobiła to swymi "perliście białymi zębami"] i dobija mnie postać jednego z karzełków który nie może przestać się śmiać, nawet gdy za moment ma zginąć (słusznie nazwany w Polskim dubbingu "Rechot").  Odcinków jest raptem 17'ście ale to w sumie dobrze biorąc pod uwagę jak Hanna-Barbera do bólu doi ciągle formułę Scooby'ego-Doo oferując minimalne urozmaicenie. Tu widać, że przestali jak tylko zudził im się koncept i nie próbowali go ciągnąć na siłę. To także serial który ma NAPRAWDĘ ograniczoną animację, a jednak storyboardziści potrafili poprowadzić akcję tak by była dynamiczna.

Jakiś czas temu kupiłem sobie nawet wszystkie odcinki na DVD i choć zawsze myślałem, że to jeden z mniej popularnych serialii jestem zaskoczony tak świetnym wydaniem! Nie tylko animowane menu prześliczne ale w dodatkach znalazła się retrospektywa i dwa komentarze audio [świetnie usłyszeć głos aktora który grał narratora robiącego ten sam głos] Najwyraźniej fanbase tego serialu jest większy niż mi się wydawało..

Inny serial Hanny Barbery który lubię i oto o wiele bardziej to Top Cat(!!) Znany w Polsce jako "Kot Tip-Top" i "Kocia Ferajna", koncentruje się na grupie kotów w Nowym Yorku próbujących prowadzić różne "brudne interesy" obrzydzając życie pewnemu sympatycznemu posterunkowemu.  Znów - animacja to nie poziom Disneya więc serial broni się scenariuszowo... i robi to rewelacyjnie. Dialogi między tytułowym bohaterem a policjantem Dibblem są ping-pongiem słownym godnym mistrzów. Jestem szczerze zdumiony ile odcinków [20-kilka minut każdy] to 90% dialogu, a reszta to gagi wizualne/akcja, a mimo tego bawię się dobrze i nie nudzę nawet na sekundę. Pozostałe koty z gangu Top Cata także są bardzo zabawne (zwłaszcza Cho-Cho) choć niestety jest trochę odcinków w których jest ich tyle (No, cóż) co kot napłakał. Także co lubię widać,że nie wszystkie żarty były robione pod najmłodszych widzów, nic dziwnego, że był to drugi serial animowany w historii puszczany Prime Time. Ten serial także mam na DVD i jestem zdumiony przesytem dodatków! Komentarze historyjków filmowych, making-offy, cały odcinek w formie storyboardu, wywiady z aktorami i twórcami... Jeśli jest jedna firma która umie zadowolić fanów to jest to definitywnie Hanna-Barbera!

Jak się dowiedziałem niedawno powstaje właśnie animowany pełnymetraż na podstawie serialu (co ciekawe nie Amerykański tylko Meksykańśki) i... niestety mam mieszane odczucia co do zwiastunu. SUPER, że ktoś coś robi coś nowego z tymi postaciami  ale jest coś w styulu animacji co niedokońca trafia mi w gusta. Nie wiem, może kreska postaci za bardzo gryzie sie z tłami 3D. Zresztą bym musiał zobaczyć jakąś dłuższą scenę by tak naprawdę móc ocenić.


Póki co, aby uczcić "Powrót (Kociego) Króla" uznałem, że machnę krótką parodię...

Oto "TOP CAT - The Unseen pilot!!!" - ENJOY :)


Pozdrawiam
~Pan Miluś

wtorek, 12 lipca 2011

NIESMACZNIE ZIOMALSKI FILM

Zastanawiało was kiedyś jakby wyglądała kinówka Ziomala?

NIE!?

No, cóż! Tak czy siak oto komiks który napisałem jako taką "pełnometrażową" przygodę Ziomala. Oto... "NIESMACZNIE ZIOMALSKI FILM"

ENJOY :



























Pozdrawiam;
~Pan Miluś!